Zespół

Jacek Rusiecki

 

W tym czasie dołączył do nas Marek Chorabik, którego wcześniej poznałem i poprosiłem o organizację newsroom` u. Marek pracował z nami już wcześniej, nie pamiętam dokładnie od kiedy. Byliśmy razem w Krakowie w RMF FM, aby obejrzeć sobie jak oni tam wszystko zorganizowali. I wreszcie ogłosiliśmy nabór. Pamiętam, jak przyjechałem do radia i zobaczyłem tę kolejkę ludzi, ciągnącą się w dół, aż do skrzyżowania Suwalskiej z ulicą Wileńską.

 

Danek Ciupiński

 

W tamtym czasie akurat wróciłem ze Stanów Zjednoczonych i rozglądałem się za tym, co mógłbym robić. Chyba usłyszałem lub przeczytałem gdzieś ogłoszenie, że jest nabór do nowego radia i zgłosiłem się na podany w tym ogłoszeniu termin naboru. Generalnie zainteresowała mnie ta idea nowoczesnego radia, która jakoś się już podczas tego naboru objawiła. Czuło się, że to będzie inne radio, a ponieważ dopiero co przyjechałem do kraju, więc wszystkie nowe rzeczy bardzo mnie interesowały.

 

Piotr Semka

 

Wtedy nie byłem zajęty, bo zostałem pozbawiony już pracy w telewizji, tzn. formalnie nie byłem wyrzucony, ale mój program był zawieszony i wiedziałem, że w perspektywie najdalej kilku miesięcy zostanie zlikwidowany. Musiałem więc znaleźć sobie pracę. W naturalny sposób pomyślałem o środowisku gdańskim, z którego wyrosłem, choć z Tygodnikiem Młoda Polska nie byłem związany. Byłem związany z Tygodnikiem Gdańskim, ale przyjaźniliśmy się, trochę otarłem się kiedyś o Ruch Młodej Polski, więc to było dla mnie naturalne miejsce do nawiązania pracy. A ponieważ w latach 1991-92 nabyłem swobody poruszania się po Sejmie i instytucjach rządowych, a działo się wtedy bardzo dużo, to propozycja, aby zostać korespondentem, była absolutnie naturalna. To były ciekawe czasy, bo polityka wtedy jeszcze się kształtowała i nie była tak jednoznaczna jak dzisiaj. Nie było jeszcze podziału na dwa, tak silne obozy. Było mnóstwo ciekawych osobowości, które wyszły z podziemia i zasiliły politykę. To był raj dla młodego dziennikarza. Zresztą w tym czasie pojawiło się wielu dziennikarzy, którzy są dzisiaj bardzo znani, np. Bogdan Rymanowski, Konrad Piasecki, Andrzej Morozowski, niektórzy z kolei, wówczas bardzo znani już dawno odeszli, np. Barbara Górska,  która odeszła do PR-u.

 

Krzysztof Niedałtowski

 

Kilka miesięcy po upadku Tygodnika Młoda Polska przyszedł do mnie Jacek Rusiecki z Jarkiem Zalesińskim, bo chcieli mi zaproponować podobne stanowisko, czyli funkcję asystenta kościelnego w powstającym Radiu Plus. Z początku odniosłem się do tego z dużą rezerwą, bo pomyślałem, że jeśli to ma być robione w podobnym duchu, to raczej nie będę chciał w tym uczestniczyć. Oni jednak zapewniali, że wyciągnęli wnioski ze swoich doświadczeń z gazetą i mocno przeorientowali swoje myślenie. Mieli pomysł na bardzo młodzieżowe radio z otwartą formułą, takie radio, w którym jest normalna muzyka, dobre wiadomości, a nie tylko różaniec, litania, czy transmisje nabożeństw. 

 

Tomasz Arabski

 

Na początku lat dziewięćdziesiątych mieszkałem w Madrycie. Do Polski wróciłem w sierpniu 1992 roku, po niecałych dwóch latach pobytu w Hiszpanii. Po powrocie rozmawiałem z różnymi ludźmi o tym, co robią. Zawsze chciałem być dziennikarzem, nawet z Madrytu pisywałem czasem do Dziennika Bałtyckiego, czy Wieczoru Wybrzeża. Napisałem też jeden lub dwa teksty do Tygodnika Gdańskiego. Wcześniej, pod koniec lat osiemdziesiątych, byłem związany z prasą podziemną i NZS-em. Miałem też znajomych w Ruchu Młodej Polski. Dlatego, gdy dowiedziałem się że powstaje nowe radio, to któregoś dnia przyszedłem, poznałem Jacka Rusieckiego, a on powiedział mi: zostań.

 

Jacek Rusiecki

 

Od początku staraliśmy się przestrzegać zasady, aby unikać zatrudniania ludzi, którzy pracują lub pracowali w radiu, bo intuicyjne czuliśmy, że te stare nawyki nie dadzą się przełożyć na nowe radio, które miało zupełnie inaczej funkcjonować. Postawiliśmy na młodych ludzi. Część redakcji była budowana w oparciu o osoby, które miały już jakieś doświadczenie dziennikarskie, ale zasadnicza grupa, to byli ludzie młodzi  i zupełnie bez doświadczenia, w trakcie studiów lub tuż po studiach, z zupełnie różnymi zainteresowaniami, niesamowity przekrój młodych, ciekawych osób.

 

Jacek Tarnowski

 

Tworzyliśmy radio dla naszych rówieśników, dla ludzi, którzy mieli po dwadzieścia kilka lat, pokończyli już studia, wchodzili w dorosłe życie. Widzieliśmy jak rozpada się na kawałki stary świat poprzedniej socjalistycznej epoki. Nasi rodzice mieszkali przecież w systemie, w którym była jedna ubezpieczalnia, jeden bank, nie płaciło się podatków, nikt nie wiedział ile tak naprawdę zarabia, wydawało się więcej niż się zarabiało, to był kraj wielu absurdów. A my nagle otrzymaliśmy taką szansę, mogliśmy z jednej strony tworzyć rozgłośnię radiową, a z drugiej mieliśmy pełną świadomość, że jeśli nam wyjdzie, to ta rozgłośnia może zmieniać rzeczywistość.

 

Jacek Rusiecki

 

Od początku wiedziałem, co chcę zrobić. Wiedziałem, że to nie ma być radio modlitewne, tylko, że chcę zrobić radio komercyjne, katolickie. Z elementami i z przekazem, który będzie nastawiony w jakiś sposób na misyjność. Miałem intuicyjne przekonanie, a dzisiaj mogę powiedzieć, że potwierdziło się ono w późniejszych latach, że jest to taki środek przekazu, który powinien funkcjonować tak, jak funkcjonują misjonarze. Gdy misjonarze jadą przekonywać kogoś do wiary, to nie zaczynają od mszy świętej, tylko od rozmowy z ludźmi. Od słuchania ich, potem z nimi mieszkają, współpracują, pokazują im różne rzeczy, uczą ich pewnych spraw i dopiero później przekazują im prawdy wiary i wiedzę o tym, czym jest chrześcijaństwo. I tak samo myślałem o radiu. Że powinno ono docierać absolutnie do wszystkich i poprzez przyciąganie ich taką normalną, komercyjną formą, powinno dawać im również ten przekaz, który był tam gdzieś w tej radiowej przestrzeni rozłożony.

 

Krzysztof Niedałtowski

 

W radiu pojawiło się dużo nowych twarzy. Myślę, że to był też wynik doświadczeń Jacka i refleksji nad kondycją i mentalnością potencjalnych odbiorców. Zresztą radio jest zupełnie innym medium, niż gazeta. Arcybiskup Tadeusz Gocłowski powierzył mi pieczę nad radiem w znaczeniu asystenta kościelnego, który miał czuwać nad programem radia. Ksiądz Zbigniew Bryk miał prerogatywy ekonomiczno-organizacyjne. Od niego wychodziły pierwsze ramy organizacyjne, może też finansowe, które leżały u podstaw radia. Tym on się zajmował. Znając już księdza Bryka, jeszcze przed wszystkimi późniejszymi jego doświadczeniami, uzgodniłem z księdzem arcybiskupem, że nasze kompetencje będą rozdzielone. I rzeczywiście tak się  stało. Ksiądz Bryk w ogóle nie uczestniczył w pracach programowych radia.

 

Danek Ciupiński

 

Poszedłem więc na ten jakby egzamin. Był tam Marek Chorabik, Lech Parell i chyba jeszcze kilka osób, które też później pracowały w radiu. To była rozmowa kwalifikacyjna i jakiś test, w którym trzeba było tam odpowiedzieć na ileś pytań. I po tej rozmowie powiedziano mi, że zostałem zakwalifikowany. Wkrótce też trafiłem do pracy w dziale informacyjnym. Razem z Anią Waśkiewicz przeczytaliśmy pierwszy oficjalny serwis informacyjny Radia Plus, 5 września 1992 roku, o godzinie 6.00 rano.

 

<< Wróć do strony głównej

06 lutego 2018

Słodko-Gorzka Historia Pewnego Radia

&

 

Radio Plus

&

 

Katolicka Rozgłośnia Archidiecezji Gdańskiej

 

Created with WebWave CMS